Bajka o Kocie Tomku, co trudnił się ogrodnictwem

Była niedziela – dzień, w którym wszystkie koty w osadzie odpoczywały w hamakach, grzały się na pobliskiej polanie, albo po prostu siedziały na gankach swych domków, w towarzystwie przyjaciół lub książki.

Natomiast Tomek od samego rana zajmował się swym uroczym ogródkiem. Czegoż w tym ogrodzie nie było! Warzywa zielone, białe, a nawet tęczowe! Kwiaty tak piękne, że aż szkoda by je zrywać! Wszystko to otoczone drzewami, które stanowiły mały owocowy sad, otulający ogródek z trzech stron.

Od strony południowej stał z kolei niewielki domek, w którym kot Tomek mieszkał ze swoją wybranką, kotką Karotką.

Karotka i Tomek bardzo się kochali i byli wręcz stworzeni dla siebie. Gdy ujrzał ją po raz pierwszy, nie mógł się nadziwić, że Karotka ma na swym ogonku białą plamkę w kształcie czterolistnej koniczyny. Zupełnie jak on! „To musi być znak!” – Pomyślał Tomasz, gdy poznał Karotkę.

***

Pozostańmy jednak jeszcze chwilę w ogrodzie. Miesiąc maj był czasem pracy przy grządkach kwiatowych. Ta część ogrodu była prawdziwie tajemnicza i egzotyczna, bo Tomek zadbał o to, by jego roślinki były jedyne w swoim rodzaju.

I tak – od lewej mamy grządkę z żółtymi pączkami, a przy niej znajduje się mała tabliczka z napisem w języku kocińskim (odpowiednik naszej łaciny): Praculus Chlebodajus. Tuż obok kwitną małe kwiatuszki, przypominające nieco białe tulipany, opatrzone tabliczką z napisem: Zdrowotnik Niepospolity. Kawałek dalej rośnie niebieska roślinka o nazwie: Zabawnik Pasjonatus, a także jej fioletowy odpowiednik: Gronus Przyjaciellis. Na samym końcu była najmniejsza grządka, na której pączki jeszcze nie wyrosły, trudno więc powiedzieć jaki kolor przybierze ta roślinka. Jej nazwa to Miłostlik Familiaris. Może jutro dowiemy się czegoś więcej, bo właśnie niebo pokryło się ciemnymi chmurami i przegoniło Tomka do domu.

***

Karotka szyła właśnie koszulę w hawajskie kwiaty. Specjalnie dla swojego wybranka…

Na ten widok Tomek pocałował ją w czoło, a następnie wybrał trzy księgi z półki i zasiadł w fotelu. Każda z ksiąg traktowała o ogrodnictwie. Tomek próbował zrozumieć, dlaczego Miłostlik Familiaris jakoś tak słabo mu wschodzi w tym roku. Postanowił nazajutrz wypróbować nowe odżywki i nawozy, o których właśnie wyczytał w bestsellerowej pozycji o tytule „Almanach Kociej Zielarki”.

***

Kolejne trzy dni Tomek spędził albo na dbaniu o grządkę z Miłostlikiem, albo główkował co by tu jeszcze zrobić, by kwiatki wreszcie wyrosły. Próbował już wszelakich specyfików, podlewał grządkę o różnych porach, zakrywał ją, to znowu wystawiał na słońce. Roślinka ani drgnęła przez cały tydzień. Inne kwiaty były już w pełnym rozkwicie, mimo, że specjalnie się nie starał. Natomiast Miłostlik uparcie nie chciał wypuścić pączków…

Kot Tomek zmizerniał przez ten czas. Mało jadł, nie rozmawiał z Karotką, ani przyjaciółmi, którzy ich odwiedzali. Zafrapowany był tylko tą jedną grządką i rozmyślaniem jakby tutaj sprawić, by zakwitła…

Mijały dni, a on nie zauważył nawet kiedy jego ukochana Karotka zniknęła!

Porwali ją? Straciła pamięć na spacerze i nie wie jak wrócić do domu? No bo przecież… chyba by nie odeszła, prawda? Nie ona! – Taki monolog miał miejsce w jego kociej głowie…

***

Nasz Tomek stracił już całkiem chęci do życia. Jego kocia egzystencja wydawała mu się nagle pusta i nawet piękny ogród już nie cieszył jak kiedyś…

Kolejny tydzień upłynął mu pod znakiem leżenia pod kocem na kanapie. W domu zapanowała cisza i smutek, a pyszczek Tomka pokrył się brodą i siwym wąsem. Co tu dużo mówić… Chłopak się trochę zaniedbał.

Pewnego ranka, gdy promienie słońca wkradały się przez drewniane żaluzje, a ptaki śpiewały za oknem, Tomek obudził się i podniósł jak oparzony z kanapy, na której jeszcze chwilę wcześniej błogo spał. Ktoś na niego patrzył!

Przed kanapą stała Karotka, a w jej oczach szkliły się łzy. Nie wiadomo czy stała tam chwilę czy dopiero weszła. Ale nie ma to właściwie znaczenia. Liczy się tylko fakt, że Tomek wreszcie zrozumiał, że zachowywał się trochę jak koci egoista, zafrapowany tylko swoim ogrodem.

Przytulił mocno Karotkę i tak siedzieli wtuleni w siebie przez dobrą godzinę. Ani razu tego dnia nie poszedł do ogrodu. Cały dzień spędził ze swoją Karotką. Dopiero teraz poczuł jak bardzo jest szczęśliwy i ile ma powodów do wdzięczności.

Nazajutrz postanowili pójść na spacer. Wychodząc z chatki oboje zauważyli jakieś czerwone plamki ukryte w zielonej trawie w okolicy grządek kwiatowych. Podeszli tam, trzymając się za kocie łapy. Tomek nagle zaniemówił i o mało nie zemdlał… Kwiatek o nazwie Miłostlik Familiaris właśnie w majestatyczny sposób prezentował przed nimi swoje rubinowo-czerwone płatki. Przypominał nieco różę. Ale taką różę, którą podlewa się magią i miłością…

Ale zaraz, zaraz… Przecież wszyscy doskonale wiemy, że Tomek przez ostatni tydzień zaniedbywał swoje grządki! Jak to więc możliwe, że kwiaty zakwitły właśnie teraz? Kto nam wytłumaczy to przedziwne zjawisko?! Inne roślinki: Praculus, Zabawnik, Przyjaciellis i Zdrowotnik też miały się nieźle, chociaż gdzieniegdzie już przysychały z zaniedbania. Natomiast Miłostlik wyglądał perfekcyjnie!

Karotka raz jeszcze spojrzała na tabliczkę opisującą gatunek czerwonego kwiatka i uśmiechnęła się lekko. Chyba wiedziała już o co w tym wszystkim chodzi…

W przyrodzie zawsze panuje harmonia, dlatego nie trzeba zbytnio w nią ingerować. Jeżeli więc czegoś bardzo, ale to bardzo pragniecie z całego serca, pamiętajcie, żeby to coś nie stało się dla Was obsesyjnie ważne. Najpiękniejsze kwiaty same wiedzą kiedy przychodzi czas, żeby kwitnąć.

Tak przynajmniej mówi mądrość magicznych roślin z ogrodu kota Tomka i kotki Karotki.