Na czym się koncentrujesz?

Na czym się koncentrujesz?

Jeśli masz chwilkę, zapraszam Cię do ciekawego eksperymentu, do którego sama zostałam wciągnięta jakiś czas temu. Zajmie to mniej niż minutę.


Usiądź w miejscu, gdzie przez moment nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Rozejrzyj się po tym pomieszczeniu. Już? A teraz w ciągu 10 sekund poszukaj wzrokiem jak najwięcej rzeczy, które są koloru niebieskiego. Czas start!

Brain switch

10 sekund minęło jak z bicza strzelił, prawda? Co niebieskiego zapamiętałeś? Bo mój mózg „zarejestrował” kubek, wzór na zasłonie, kolor moich dżinsów się nadał, skrawek nieba za oknem i parę innych rzeczy. Zadano mi wreszcie kolejne pytanie. (Bo to jeszcze nie koniec eksperymentu):

A teraz powiedz, ile brązowych rzeczy zapamiętałaś (?)

………………………………………………………………………………………………………….. (miejsce na Twoją odpowiedź)

Nie wiem jak Ty, ale ja byłam całkowicie zbita z tropu. EEeeeeeee, yyyyyyy, w pierwszym momencie nie byłam w stanie nawet zauważyć, że przecież wszystkie meble w pokoju są koloru brązowego. Ba! Że w tym pokoju dominuje ten kolor!

Moja cała uwaga skupiona była tak bardzo na niebieskim, że mój mózg nie rejestrował właściwie niczego innego.

A co, gdyby te kolory zamienić na inne rzeczy, sytuacje, sprawy, przekonania, ludzi? Całe swoje życie? Siebie? Na czym decydujesz się koncentrować? Patrzysz rano w lustro i co widzisz? Na co najpierw zwracasz uwagę? Podkrążone oczy i zmarszczkę na czole? A może przez głowę przelatuje Ci myśl, że powinieneś być bardziej jakiś (*wysoki, niski, przystojny, błyskotliwy, itd…). A gdyby tak dla hecy zacząć się koncentrować na fajniejszych rzeczach? Co by się zmieniło?

***

Grunt to wiedzieć na czym warto się skupiać, a co lepiej sobie odpuścić. Jeśli prawdą jest, że świat zewnętrzny to tylko projekcja tego, o czym myśli i w co wierzy nasz umysł, to lepiej mieć się na baczności i dobrze „urządzić” sobie przestrzeń między prawym a lewym uchem.

Zawsze bowiem odnajdziemy to, czego usilnie szukamy. Podobno nawet wtedy, kiedy to coś wcale nie istnieje (!)

Ona na pewno jest na mnie zła! On pewnie mnie zdradza. – i temu podobne przekonania, czasem działają jak samospełniająca się przepowiednia. Coś, co mogłoby się w ogóle nie zdarzyć, jakimś „cudem” zaczyna się dziać w naszym życiu. Znacie takie sytuacje?

Założę się, że nasz umysł – gdyby umiał mówić –  pewnie powiedziałby w takim momencie z satysfakcją: „A nie mówiłem” – bo właśnie potwierdziliśmy przekonanie, w które wierzy.

***

Co zatem może pomóc nam skupiać umysł na właściwych rzeczach?

Po pierwsze świadomość – swoich myśli, reakcji, czynów. Nie chodzi oczywiście o to, by wymagać od siebie cudów i być w stanie uważnej medytacji non stop, 24/7. Ale sam fakt, że perfekcji pewnie nigdy nie osiągniemy, nie powinien nas zwalniać z tego, że tak czy siak warto do niej dążyć.

Niektóre osoby noszą przy sobie jakiś specjalny talizman, który przypomina im, by wrócili do „teraz” – bransoletka, pierścionek, cokolwiek, co jest ciągle z nimi. Można też skupiać się na oddechu, za każdym razem, gdy pozwolimy negatywnym myślom bezwolnie galopować po naszej głowie.

Jedną z bardzo skutecznych technik nakierowywania swoich myśli i emocji na korzystne tory jest również zadawanie pytań. Odpowiednich pytań. Tu bardzo pomaga coaching, który w dużej mierze koncentruje się właśnie na nich.

Weźmy na tapetę jakiś pierwszy z brzegu przykład. W obliczu popularnego lęku, że każdy nowy związek oznacza ból i porzucenie, możemy albo rozczulać się nad sobą, dumając: „Dlaczego ja tak mam, że wszyscy mnie krzywdzą?”, albo zadać sobie konstruktywne pytanie: „Czy tym razem mogłoby być inaczej?” i najlepiej od razu znaleźć kilka dowodów potwierdzających tę tezę.

Pytania mają ogromną moc. Nie tylko pomagają zmienić nasz stan emocjonalny, ale służą też na wielu innych płaszczyznach. Sprawiają, że schodzimy na chwilę z naszych utartych, odruchowych ścieżek myślowych, a w zamian zyskujemy nową, świeżą perspektywę. Tak dużo zależy przecież od naszej wewnętrznej postawy.

Poniżej zebrałam moje ulubione, bardzo wartościowe pytania, wraz z krótkim dopiskiem w jakim momencie warto po nie sięgać.

Pytania do zadania sobie przed pierwszą kawą:

-Na czym będę koncentrować się dzisiaj?

-Jaka będzie intencja tego dnia?

-Co chcę dzisiaj osiągnąć?

-Co sprawiłoby mi dzisiaj ogromną radość?

-Czego chcę się spodziewać?

-Co mogę zrobić dobrego dla siebie, żeby sama sobie pokazać, że jestem dla siebie ważna?

-Co chciałabym, żeby ważna dla mnie osoba dziś dla mnie zrobiła? Czy mogę zrobić to sama dla siebie?

-Dla kogo mogę dzisiaj zrobić coś fajnego?

-Jaki mały krok zbliży mnie dzisiaj do mojego wielkiego marzenia?

Pytania na koniec dnia:

-Co takiego wydarzyło się dzisiaj, za co mogę czuć wdzięczność?

-Za co mogę czuć wdzięczność w życiu w ogóle? Dlaczego mam szczęście w życiu?

-Co zrobiłam dziś dobrze, co mi się udało? Za co mogę siebie pochwalić?

-Co bym zmieniła w tym dniu, gdybym mogła cofnąć czas? Co zrobiłabym inaczej?

Pytania do troszkę dłuższej posiadówy:

-Jakie przekonanie mnie ogranicza?

-Jakie przekonanie fajnie byłoby mieć?

Pytania, pomagające zmienić stan emocjonalny:

-Czy tym razem mogłoby być inaczej niż ostatnio?

-Gdybym chciała dziś poczuć się dumna – z jakiego powodu mogłabym i chciałabym poczuć się dumna? Jakie to uczucie? Na czym się wtedy skupiam? Jak oddycham? Jaką mam postawę ciała? Jaki mam wtedy wyraz twarzy?

-Gdybym chciała dziś poczuć się wdzięczna – za co mogłabym i chciałabym poczuć się wdzięczna?

-Gdybym chciała poczuć podekscytowanie i radość – z jakiego powodu mogłabym poczuć podekscytowanie i radość? Jakie to uczucie? Jak wtedy mówię? Jak to jest tak się czuć? Jak inni mnie wtedy widzą? Jak mnie traktują?

A kiedy złapiesz się na negatywnej myśli, zapytaj siebie:

-Czy ta myśl pomaga mi zbliżyć się do życia jakie chcę mieć, czy może mnie od niego oddala?

***