Słowa mocy oraz słowa, które nam szkodzą :)

W pewnym sklepie z elektroniką robią co jakiś czas wielkie czyszczenie magazynów. A ja postanowiłam zrobić wielkie czyszczenie słownika. Już tłumaczę o co chodzi…

Pewnie nie raz poczułeś/poczułaś jak wielką moc mogą mieć słowa. Wpływają na nasz nastrój, poczucie wartości, decyzyjność, a co za tym idzie na kierunek, jaki obieramy w życiu. Załóżmy, że ktoś powiedział Ci, że „nie dasz rady” – i te słowa albo podcięły Ci skrzydła i sprawiły, że „nie dam rady” stało się twoją mantrą przewodnią. Albo wywołały reakcję wewnętrznego zagotowania i wkurzenia, w wyniku czego odburknąłeś autorowi tychże słów: „Taaaaaak? Ja nie dam rady? To patrz! I ucz się @#$%^&!”.

Obie reakcje są ekstremalne. Nie mówię, że jedna jest zła, a druga dobra (chociaż tak właśnie jest;)). Bo warto sobie przede wszystkim zdać sprawę z faktu (zgoła autentycznego!), że jeżeli Pan X mówi Ci, że nie dasz rady, to znaczy to jedynie tyle, że taka jest osobista opinia Pana X na ten temat. Opinia jednego człowieka, losowo wybranego z puli iluśtam miliardów chodzących po naszej pięknej planecie. Kropka. Opinia, która może Cię obejść tyle co liczba wyemitowanych w TVP odcinków Mody na Sukces. Albo może cię zmiażdżyć. Na szczęście wybór jest Twój. Czyż nie jest to cudowne? W każdej chwili można zignorować i olać komentarze innych na nasz temat. Tak po prostu.

No dobrze, temat opinii innych ludzi i słów, jakie kierują pod naszym adresem mamy załatwiony. Jest jednak jeszcze grubsza sprawa do omówienia. A mianowicie sposób, w jaki sami mówimy do siebie. Albo w myślach, albo faktycznie gadając do siebie na głos. Jak nasz własny słownik wpływa na nas, nasze samopoczucie, nastawienie, i tak dalej?

Poniżej wrzucam słowa, zwroty i zdania, które są absolutnie szkodliwe, toksyczne, trujące i pełne konserwantów, sztucznych barwników i różnych E (zwłaszcza E179 i E065).

1)

„Powinnam”

„Powinienem”

„Muszę”

„Trzeba”

Antidotum na te cztery słowa jest takie:

Nic nie musisz. Nic nie trzeba. Nic nie powinieneś. Możesz. Jeśli chcesz. Albo nie.

Poczuj różnice:

-„Muszę jeszcze 2 godziny popracować.”

-„Wybieram jeszcze 2 godziny popracować (teraz – bo potem idę spotkać się ze znajomymi i chcę się skupiać tylko na dobrej zabawie).”

W pierwszym przypadku jesteśmy z automatu w dupie. Czarnej.

W drugim robimy na 100% to, co jest do zrobienia. Bez marudzenia. A potem idziemy na piwo ze znajomymi i jesteśmy w tym barze na 100%, ciesząc się smakiem trunku i towarzystwem fajnych osób.

2)

„Trzeba było…”

Utknąłeś w przeszłości i samobiczujesz się, nie widząc, co fajnego stoi przed Twoimi oczami (i kwiczy).

Zamiast tego możesz zauważyć, że – fakt, schrzaniłeś sprawę – nie ma się co oszukiwać. Ale nie łudź się, że Pan Bóg Ci odpuści grzechy jak będziesz się samobiczować, bo Pan Bóg nie chce Cię wcale karać. Nie żyjemy w średniowieczu, kiedy podobno Pan Bóg karać chciał.

Weź na klatę, że było tak a nie inaczej i wyciągnij lekcję. Jak postąpić następnym razem? Tak na pewno nie. Aha. Czyli siak. Idź dalej i nie patrz do tyłu. Pomyśl, że za każdym razem jak się obejrzysz, Pan Bóg ze średniowiecza zamieni jednego małego kotka w kamień. Albo szczeniaczka.

3)

„To moja wina.”

To jest najgorsze – wywal od razu do śmietnika. Poczucie winy nic dobrego nie wnosi. Do niczego. Nigdy. Zdrowym odpowiednikiem dla obwiniania jest „biorę odpowiedzialność”. Jak czujesz, że bierzesz za coś odpowiedzialność, to działasz z pozycji mocy i siły. Jak czujesz się winny to możesz się jedynie iść pochlastać.

4)

„To twoja wina!”

Oczywiście poczucie winy jest destrukcyjne zawsze i bez wyjątku.

…Ale jeśli już musisz obwiniać, to lepiej obwiniaj kogoś innego niż siebie. Tak pokazują badania psychologiczne. Jest w tym nawet sporo logiki. Zobacz, że jeśli obwiniasz kogoś, to ten ktoś sam za siebie decyduje, czy go to obejdzie czy nie. Ma wybór czy przejmować się tym, co mówisz. Ale w przypadku gdy obwiniasz siebie, to jesteś jakby skazany na swoje własne piekiełko.

5)

„Gdybyś był inny, to byłabym szczęśliwa.”

„Gdybyś była inna, to byłbym szczęśliwy.”

…UUuuuuuu Panie… Beware!! Biada Ci, jeśli tak właśnie czujesz względem swojego partnera, współlokatora, kota, kanarka. Jeżeli Twoje szczęście zależy od czynników zewnętrznych to jesteś biedakiem i więźniem. Można Ci tylko współczuć.

6)

„Zawsze”

„Nigdy”

Jak się wypowiada „zawsze” albo „nigdy” to zauważ, że nie ma nic pomiędzy. Jest czarne albo białe. Złe albo dobre.

Spróbuj zamiast „zawsze” / „nigdy” użyć na przykład:

czasami, sporadycznie, rzadko, nierzadko, co drugi poniedziałek, o 3 w nocy przy każdej pełni księżyca…, przeważnie, gdy odwiedza nas ciocia Gienia, i tak dalej…

A oto niektóre ze słów mocy…

slowa-mocy

… i jeszcze moje ulubione:

Jeżeli czegoś nie wolno, ale się bardzo chce,

to można. 🙂