Więźniowie schematów

To był duży dom, do którego jechało się rowerem przez las. Jakieś pół godziny. Zabierała mnie tam czasem moja chrzestna w odwiedziny do wujka (brata mojej babci) i jego żony, której twarzy i imienia już nie pamiętam. Za to pamiętam pewną sytuację. W tamtej chwili był to dla mnie moment sporego zakłopotania. Wujek zadał mi zagadkę.

„Na dachu jest 7 gołębi. Przyszedł pan i zastrzelił trzy. Ile gołębi zostało?” –zapytał.

No właśnie – ile? Ta sytuacja miała miejsce jakieś 23 lata temu, a piszę o niej, bo ktoś przypadkiem wspomniał o tej zagadce podczas rozmowy. Okazało się, że zadano ją niedawno dorosłym osobom i wszyscy odpowiedzieli jak ja wtedy. Że cztery.

Pamiętam jak wujek śmiał się wtedy do rozpuku jak jakiś małolat, któremu udało się przechytrzyć koleżankę z klasy. „A wcale że nie! Zero! Bo reszta wystraszona uciekła.”

Taka wąskotorowość myślenia… Jak człowiek widzi, że czegoś przybywa to zawsze dodaje, jak czegoś ubywa to odejmuje. Bo tak wbili nam do głowy przy okazji wałkowania zadań tekstowych.

***

Dlatego jak ktoś odchodzi to trzeba rozpaczać. Bo gdy nie wylewamy rzewnych łez to posądzą nas o brak serca. Z kolei gdy czarny kot przebiega nam drogę to trzeba dmuchać na zimne. A na śniadanie nie je się schabowego. Bo tak mają normalni ludzie! Jak chcesz być normalny to też tak musisz! Natomiast wszystko co odbiega od normy zakrawa o patologię.

Pal licho, że nie będziesz szczęśliwa robiąc karierę w korporacji, zakładając co rano krępujące ruchy nudne garsonki! Dziś kobieta ma być zaradna i przedsiębiorcza.

A jak ta zaradna kobieta wraca już styrana z korporacji do domu, to ma wbić się w te swoje puchate kapcie i zasuwać do garów żeby w pół godziny zrobić obiad z trzech dań.

„Tylko ciasta nie zapomnij upiec. Bo wiesz!”

Bo tak trzeba.

***

„Be wild. Be free” powiedział Tomek w odpowiedzi na moje zapytanie o poradę. Spodziewałam się konkretów – żeby było tak, musisz zrobić tak i tak, a wtedy oni zareagują śmak. Jak w matematyce. Ale Tomek ciągnął dalej po swojemu: Zacznij robić inaczej niż zwykle, wyjdź poza pudełko, poza stare tory. Zaskocz ich wszystkich. Wtedy jednak nie miałam jeszcze jaj by ze schematu „tramwaj” nagle zmienić się w „samochód terenowy”.

Wczoraj temat wrócił. Ktoś powiedział, że grzechem jest żyć rutynowo. Chcemy tego poczucia bezpieczeństwa, pieniędzy, czyjejś miłości, towarzystwa, dachu nad głową. A jak już to mamy, to nie potrafimy się tym cieszyć. Bo brakuje jakby życia w życiu. W cukrze za mało jest cukru. Brakuje emocji, adrenaliny, radości, zabawy. Zwykłej głupawki. Bo wydaje nam się, że już za późno, bo przecież w pewnym wieku to już nie wypada.

***

„W tym wieku to już tylko jeździ się tramwajem.” – rzekła pani Gienia i włączyła tysiąc sto czterdziesty ósmy odcinek serialu, który od lat ogląda dzień w dzień po Teleekspresie.

***

Nie mówię, że tak jest źle. Bo z drugiej strony z góry nigdy nie wiadomo co jest dobre a co złe. Może gdyby Gienia zamiast siedzieć i oglądać serial wyszłaby na miasto a tam potrąciłby ją samochód? Każdy powinien sam sobie odpowiedzieć która droga jest dla niego dobra. Nie słuchać nikogo i nie brać zbyt serio słów innych ludzi. Także tych, które zmieściłam w tym artykule.

Jeśli dotrwaliście do końca tego tekstu mam dla Was filmik na deser. Jest to krótka i wymowna w treści historia o tym, że nigdy nie wiemy czy coś przyniesie dobre czy złe konsekwencje. Jak to w życiu bywa.