Czy warto dać się oswoić?

Czy warto dać się oswoić?

Dziś będzie o Małym Księciu i o wciąż żywych morałach płynących z tego opowiadania. O tym, że wyraźnie widzi się tylko sercem i o tym, co to znaczy “dać się oswoić”. Później opowiem prawdziwą historię o pewnym porzuconym czworonogu, którego przygarnęła i oswoiła znana mi osoba wraz z rodzinką. Mam nadzieję, że znajdziecie tu inspirację do tego, by dać się oswoić (lub nie ;)).

***

– Chodź pobawić się ze mną – zaproponował Mały Książę. – Jestem taki smutny…
– Nie mogę bawić się z tobą – odparł lis. – Nie jestem oswojony.
– Ach, przepraszam – powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: – Co znaczy “oswojony”?
[…]

– Jest to pojęcie zupełnie zapomniane – powiedział lis.

-“Oswoić” znaczy “stworzyć więzy”.

– Stworzyć więzy?
– Oczywiście – powiedział lis. – Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów.

…Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się < świecie.

– Zaczynam rozumieć – powiedział Mały Książę. – Jest jedna róża… zdaje mi się, że ona mnie oswoiła […]

– Poznaje się tylko to, co się oswoi – powiedział lis.

– Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!

I tak Mały Książe oswoił lisa, którego życie nagle nabrało blasku. Zbliżające się kroki chłopca były dla niego oznaką radosnego oczekiwania, a kolor zboża – tak jeszcze niedawno nic nie znaczący – teraz kojarzył się z czupryną jego przyjaciela.

– Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy.

Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.

– Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości – powiedział różom. Nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. […]

– Żegnaj – odpowiedział lis. – A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
– Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu – powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.

– Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.

– Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu… – powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
– Ludzie zapomnieli o tej prawdzie – rzekł lis. – Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.
– Jestem odpowiedzialny za moją różę… – powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.

***

Pewna kobieta zadała trójce swoich dzieci pytanie…

Coś ją od jakiegoś czasu bardzo fascynowało i nie rozumiała takiego stanu rzeczy. A jak wiadomo – dzieci to najbardziej szczere i prawdziwe istoty pod słońcem. Dlatego chciała pogadać właśnie z nimi.

Otóż kobieta wiedziała, że ich sędziwy już pies był przez wszystkich w rodzinie traktowany jak prawdziwy domownik, choć do szczególnie urodziwych czy bystrych czworonogów nie należał. Był wręcz (mówiąc drastycznie) brzydki i niezbyt kumaty. Mimo to wszyscy mocno się do niego przywiązali, już od pierwszego dnia, gdy zabierali go z ulicy czy jakiegoś parkingu, na którym porzucił go poprzedni właściciel.

Kobieta postanowiła każde z trojga dzieci zapytać osobno, tak by nie sugerowały się wzajemnie odpowiedziami.

Pytanie brzmiało: „Czy uważasz, że nasz pies jest najpiękniejszym psem na świecie?”.

Jako pierwszy odpowiedział najstarszy syn, później młodszy, a na końcu ich najmłodsza siostra. Wszyscy odpowiedzieli „Tak”. Po czym kobieta zadała kolejne pytanie, tym razem otwarte. „A dlaczego tak myślisz?” Znowu trzykrotnie padła ta sama odpowiedź:

„Bo on jest nasz”.

***

Komentarz wydaje mi się zbędny. 🙂