Siła zaufania – prawdziwa historia Allana i Marii

Siła zaufania - prawdziwa historia Allana i Marii

Czy byłbyś w stanie aż tak bardzo zaufać jakiejś sile wyższej, Bogu, losowi, że zaprzestałbyś całkowicie planowania “jak Twoje życie powinno wyglądać przez kolejne x lat”, w wierze, że życie samo pokaże Ci drogę?

Jest taka ciekawa strona internetowa „Seeds for Change”, której celem jest opowiadanie historii. Zarówno zwykłych, jak i niezwykłych, ale przede wszystkim prawdziwych i zakończonych jakimś morałem, takim „ziarenkiem”, które może być zaczątkiem zmian na lepsze u innych osób (stąd nazwa „Seeds for Change”).

Autorzy strony, Hannelore i Job, są „kolekcjonerami” takich właśnie historii. Zamieszczają je nie tylko na stronie internetowej, ale także na Facebooku. Zazwyczaj każda z nich dostaje przeciętnie 200-300 „lajków”. Jednak ta przetłumaczona poniżej sprawiła, że ludzie kliknęli w przycisk „like” kilkadziesiąt tysięcy razy. Co jest w niej takiego szczególnego?

Za zgodą autorów – przedstawiam historię Marii i Allana z Melbourne.

Podróżujemy bez pieniędzy już od ponad dwudziestu lat. W 1993 roku postanowiliśmy rozdać wszystko, co mamy i wyruszyć w podróż. W tym samym roku oddałam swój dom osobie, która bardzo go chciała. Allan z kolei przeznaczył wszystkie swoje własności dla szkoły Steiner, w której pracował. Dawanie jest źródłem takiej radości! Trzeba być przygotowanym na to, żeby odpuszczać różne rzeczy – przywiązanie nie jest czymś, czego potrzebujemy.

Podróżowaliśmy więc bez pieniędzy przez około 2 i pół roku, aż do momentu, kiedy przypomniał sobie o nas rząd. Nie rozumieli, dlaczego nie ubiegaliśmy się o swoje emerytury. Żyliśmy bez grosza przy duszy, wciąż w drodze – do momentu aż ktoś zaoferował nam schronienie, albo wciąż poszcząc – do chwili aż ktoś nas nakarmił. Podróżowanie wyłącznie z jedną torbą, zawierającą tylko dwa zestawy bielizny na zmianę i dwie koszulki – trzeba przyznać – było nie lada wyzwaniem, ale nigdy nawet na moment nie sprawiło, żebym zwątpiła i przestała ufać.

„To jest właściwe. Dokładnie to mam teraz robić.”

W końcu upomnieliśmy się o swoje emerytury. Ale nigdy z nich nie korzystamy, tylko wszystko oddajemy innym. Nie mam potrzeby wydawania tych pieniędzy. Wmawiają nam, że musimy wziąć te emerytury, więc robimy tak jak chcą, żeby byli zadowoleni. Uważam, że wszystko co posiadam jest mi dane, ponieważ ja daję. Ale nie daję oczekując, po prostu daję.

Później poproszono nas o zorganizowanie jakichś wykładów, warsztatów, czy konsultacji indywidualnych w różnych miejscach na świecie. Nigdy – przed przyjęciem oferty – nie powiedzieliśmy, że chętnie byśmy to zrobili bez żadnej zapłaty. Pozwoliliśmy im dawać. A na koniec wszystko komentowaliśmy w taki sposób: To wszystko jest wasze. Jeśli możecie, poszukajcie jakiejś akcji, przedsięwzięcia, projektu, który zasługuje na wsparcie. Może to być rodzina w potrzebie, cokolwiek podpowie wam serce – zróbcie to, pomóżcie innym. Były to i polskie pieniądze, i indyjskie, i inne – nie miało znaczenia, gdzie byliśmy, one zawsze należały do tych ludzi – nie do nas. My ich nie potrzebowaliśmy.

Moje serce naprawdę się cieszy, kiedy ktoś mówi: Jestem świadomy, przebudziłem się. Większość świata chciałaby żebyś pozostał w uśpieniu, bez możliwości odkrycia kim w istocie jesteś. Ale kiedy dałeś sobie na to szansę, nie godząc się na monotonię życia w pośpiechu od 8 do 16, życia sprowadzającego się jedynie do regularnego płacenia podatków – stałeś się wolny, a twoje decyzje pochodzą z twojego serca, nie z głowy. Właśnie to jest piękne.

Jakie jest nasze “seed for change”? Znaleźć czas na zwyczajne bycie, to znaczy bycie we własnym towarzystwie i słuchanie. Nie spodziewaj się, że przyjdą nie wiadomo jakie olśnienia. Tylko zwyczajnie wierz w siebie, bo nikt nie zna cię lepiej niż ty sam. Codziennie powtarzaj jak mantrę: Wierzę w siebie i ufam sobie. Każdego dnia, nawet po tysiąc razy, jeśli zechcesz. Im więcej razy to sobie powiesz, tym szybciej stanie się to częścią ciebie. To proste, tak cholernie proste. Lecz możemy tego doświadczyć tylko za pomocą miłości. Próbowano przemocą, ale wtedy nie działa.

-Maria i Allan